Od czego zacząć?

Ślachetne zdrowie,

Nikt się nie dowie,

Jako smakujesz,

Aż się zepsujesz.

Tam człowiek prawie

Widzi na jawie

I sam to powie,

Że nic nad zdrowie

Ani lepszego,

Ani droższego;

Bo dobre mienie,

Perły, kamienie,

Także wiek młody

I dar urody,

Mieśca wysokie,

Władze szerokie Dobre są, ale —

Gdy zdrowie w cale.

Gdzie nie masz siły,

I świat niemiły.

Klinocie drogi,

Mój dom ubogi

Oddany tobie

Ulubuj sobie!

Fraszkę „Na zdrowie” Jana Kochanowskiego zna chyba każdy. Powstała w XVI wieku, gdy świat wyglądał zupełnie inaczej niż ten, który znamy, który widzimy za oknem, w którym żyjemy. Jednak pomimo upływu lat, to o czym pisał nasz wybitny poeta, jest nadal aktualne. „Że nic nad zdrowie, ani lepszego, ani droższego”. W dzisiejszych czasach, gdy świat zmaga się z pandemią koronawirusa, widzimy to jeszcze wyraźniej. W tym miejscu chciałbym wyraźnie zaznaczyć, że ten blog nie jest miejscem, w którym będę rozważał kwestie polityczne, oceniał sposoby walki z Covid-19, czy analizował potrzebę wprowadzenia lockdownu. Odniosę się tylko do faktów, najlepiej takich, które są policzalne. Listopad tego roku był w Polsce rekordowy pod względem ilości zgonów, szpitale są przepełnione, a duża część pacjentów leży podpięta do respiratora. Trwa to od marca tego roku i już zdążyliśmy do tego przywyknąć, nauczyć się żyć w nowej rzeczywistości. Codzienne raporty Ministerstwa Zdrowia przestały robić na nas wrażanie. Ilość pozytywnych testów, dobowa liczba zgonów, to dla nas tylko cyferki. Jednak za tymi cyferkami kryją się prawdziwe historie. Dzisiaj w jednej z gazet przeczytałem o zbiórce pieniędzy dla dwutygodniowego dziecka, którego matka zmarła. Wczoraj o mężczyźnie w sile wieku, który osierocił dwie córki. Jeszcze wcześniej o nastolatku, który przegrał z chorobą. Matki i ojcowie, babcie i dziadkowie, córki i synowie. To nie są tylko cyferki w grafice umieszonej na twitterowym koncie Ministerstwa Zdrowia. To są przede wszystkim prawdziwe historie, prawdziwych ludzi. Jan Kochanowski miał rację pisząc, że „nikt się nie dowie, jako smakujesz, aż się zepsujesz”.

I tu dochodzimy do sedna sprawy. Wielokrotnie słyszałem, zwłaszcza od młodych ludzi, że „ja to jestem zdrowy”, ”nic mi nie dolega”, „jak będę starszy to się nad tym zastanowię”. Kłopot w tym, że nikt z nas nie jest w stanie przewidzieć tego, co się wydarzy za godzinę, jutro, czy za miesiąc. Nikt z nas nie ma w planie wypadku czy poważnej choroby. A jednak takie sytuacje się zdarzają. Pytanie tylko czy tym razem w życiowym kole fortuny wypadnie na Ciebie, czy na kogoś innego? Bo to, że wypadnie jest pewne! Czy jesteś przygotowany na taki scenariusz? Spełnić może się jeden z trzech wariantów – śmierć, nieszczęśliwy wypadek, choroba. Dzisiaj odniosę się do tego ostatniego. Pozostałe dwa omówię w kolejnych wpisach.

Polacy kupują polisy, gdy muszą. Jeśli posiadasz samochód to jesteś zobowiązany do zakupu polisy odpowiedzialności cywilnej (OC). Gdy kupiłeś mieszkanie na kredyt hipoteczny, bank zażąda od Ciebie ubezpieczenia nieruchomości, a czasem także polisy na życie. Niektóre szkoły wymagają ubezpieczenia NNW dla dziecka. Jeśli już decydujemy się na nieobowiązkową polisę to najczęściej jest ona dodatkiem do zakupu czegoś innego – polisa turystyczna w biurze podróży, czy ubezpieczenie sprzętu elektronicznego zakupionego w markecie. Bardziej świadomie (co nie znaczy, że w pełni świadomie) zdarza nam się sięgnąć po ubezpieczenie auto casco (AC) naszego samochodu. I nad tym na chwilę się pochylmy. Ile takie ubezpieczenie kosztuje? To zależy od wartości Twojego auta i zakresu polisy. Ceny wahają się od kilku do nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych rocznie w przypadku bardzo drogich samochodów. A teraz zastanów się czym jest samochód? Kawałek blachy, która z roku na rok traci na wartości. Przedmiot, na który mogłeś sobie pozwolić, bo jesteś zdrowy, pracujesz i zarabiasz pieniądze. A skoro jest to rzecz nabyta, którą aby kupić i utrzymać potrzebujesz środków finansowych, to co jest ważniejsze i ma większą wartość – Twój samochód, czy Twoje zdrowie, które dopóki jest to pozwala Ci na utrzymanie tego kawałka blachy? Jeśli odpowiesz, że zdrowie, to zastanów się jak je zabezpieczasz? Czy jesteś przygotowany na sytuację, w której samochód nie będzie Ci potrzebny, bo zabraknie zdrowia? Skoro auto zabezpieczyłeś na wypadek choćby najmniejszego zarysowania, to czy masz równoważne zabezpieczenie swojego największego skarbu? U większości klientów, z którymi rozmawiam pierwszy raz, najczęściej pada odpowiedź: „No nie zabezpieczam”. Jak to jest, że wydajemy niemałe pieniądze na ubezpieczenie samochodu, a nie ubezpieczamy swojego zdrowia, bez którego ani byśmy tego auta nie kupili, ani go nie utrzymali? Wrócę znowu do Jana Kochanowskiego: „Bo dobre mienie, perły kamienie (…) Dobre są, ale – Gdy zdrowie w cale”.

Człowiek zapytany o to, co najgorszego może go spotkać, najczęściej odpowiada, że śmierć. Jeśli jednak rozważymy aspekt finansowy to okazuje się, że dużo większym problemem jest choroba. Gdy zabraknie nam zdrowia, to w zależności od charakteru wykonywanej pracy, prędzej czy później przestaniemy osiągać dochody. Prawie każda choroba generuje też dodatkowe koszty, których wcześniej nie ponosiliśmy. Leki, zabiegi, prywatne wizyty u lekarza, rehabilitacja. Z grypą sobie poradzisz, ale czy gdybyś usłyszał od lekarza, że zdiagnozował u Ciebie nowotwór, to będziesz czekał trzy miesiące na badanie tomografem w ramach Narodowego Funduszu Zdrowia, czy wiedząc jak duże znaczenie ma czas, pójdziesz wykonać takie badanie już jutro w prywatnej przychodni? Wiesz ile takie badanie kosztuje? Czy po uzyskaniu wyników wystarczy Ci konsultacja z lekarzem w ramach NFZ, czy będziesz chciał się upewnić korzystając z prywatnej wizyty u dobrego specjalisty? Ile będziesz musiał za to zapłacić? Czy jesteś na to przygotowany finansowo? Czy wiesz, że po sześciu miesiącach na L-4 ZUS wyśle Cię na rentę i zamiast 80% dotychczasowego wynagrodzenia dostaniesz kilkaset złotych? A może zamiast szpitala leczącego w ramach umowy z NFZ wolałbyś mieć dostęp do renomowanych i wyspecjalizowanych placówek na całym świecie? A wiesz, że polisa, która Ci na to pozwoli kosztuje dużo mniej niż ubezpieczenie autocasco Twojego samochodu?! ?!

Nasz narodowy wieszcz się nie mylił. Nie ma nic większego i bardziej wartościowego od zdrowia. To ono jest największym skarbem i potencjałem każdego człowieka. Jeśli masz jakąś polisę (a pewnie jakąś masz!) to zastanów się dlaczego ubezpieczasz inne rzeczy, a nie zabezpieczasz tego, co w Twoim życiu najważniejsze. W jednym z kolejnych wpisów na tym blogu napiszę, jakie są możliwości zabezpieczenia się na wypadek choroby i na co powinieneś zwrócić uwagę. A jeśli jesteś niecierpliwy i chciałbyś się tego dowiedzieć szybciej, to zadzwoń do mnie. Umówimy się na wirtualną kawę i o tym porozmawiamy. Taka rozmowa nic Cię nie kosztuje i do niczego nie zobowiązuje, a może okazać się bezcenna.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *