Od czego zacząć?

Ślachetne zdrowie,

Nikt się nie dowie,

Jako smakujesz,

Aż się zepsujesz.

Tam człowiek prawie

Widzi na jawie

I sam to powie,

Że nic nad zdrowie

Ani lepszego,

Ani droższego;

Bo dobre mienie,

Perły, kamienie,

Także wiek młody

I dar urody,

Mieśca wysokie,

Władze szerokie Dobre są, ale —

Gdy zdrowie w cale.

Gdzie nie masz siły,

I świat niemiły.

Klinocie drogi,

Mój dom ubogi

Oddany tobie

Ulubuj sobie!

Fraszkę „Na zdrowie” Jana Kochanowskiego zna chyba każdy. Powstała w XVI wieku, gdy świat wyglądał zupełnie inaczej niż ten, który znamy, który widzimy za oknem, w którym żyjemy. Jednak pomimo upływu lat, to o czym pisał nasz wybitny poeta, jest nadal aktualne. „Że nic nad zdrowie, ani lepszego, ani droższego”. W dzisiejszych czasach, gdy świat zmaga się z pandemią koronawirusa, widzimy to jeszcze wyraźniej. W tym miejscu chciałbym wyraźnie zaznaczyć, że ten blog nie jest miejscem, w którym będę rozważał kwestie polityczne, oceniał sposoby walki z Covid-19, czy analizował potrzebę wprowadzenia lockdownu. Odniosę się tylko do faktów, najlepiej takich, które są policzalne. Listopad tego roku był w Polsce rekordowy pod względem ilości zgonów, szpitale są przepełnione, a duża część pacjentów leży podpięta do respiratora. Trwa to od marca tego roku i już zdążyliśmy do tego przywyknąć, nauczyć się żyć w nowej rzeczywistości. Codzienne raporty Ministerstwa Zdrowia przestały robić na nas wrażanie. Ilość pozytywnych testów, dobowa liczba zgonów, to dla nas tylko cyferki. Jednak za tymi cyferkami kryją się prawdziwe historie. Dzisiaj w jednej z gazet przeczytałem o zbiórce pieniędzy dla dwutygodniowego dziecka, którego matka zmarła. Wczoraj o mężczyźnie w sile wieku, który osierocił dwie córki. Jeszcze wcześniej o nastolatku, który przegrał z chorobą. Matki i ojcowie, babcie i dziadkowie, córki i synowie. To nie są tylko cyferki w grafice umieszonej na twitterowym koncie Ministerstwa Zdrowia. To są przede wszystkim prawdziwe historie, prawdziwych ludzi. Jan Kochanowski miał rację pisząc, że „nikt się nie dowie, jako smakujesz, aż się zepsujesz”.

I tu dochodzimy do sedna sprawy. Wielokrotnie słyszałem, zwłaszcza od młodych ludzi, że „ja to jestem zdrowy”, ”nic mi nie dolega”, „jak będę starszy to się nad tym zastanowię”. Kłopot w tym, że nikt z nas nie jest w stanie przewidzieć tego, co się wydarzy za godzinę, jutro, czy za miesiąc. Nikt z nas nie ma w planie wypadku czy poważnej choroby. A jednak takie sytuacje się zdarzają. Pytanie tylko czy tym razem w życiowym kole fortuny wypadnie na Ciebie, czy na kogoś innego? Bo to, że wypadnie jest pewne! Czy jesteś przygotowany na taki scenariusz? Spełnić może się jeden z trzech wariantów – śmierć, nieszczęśliwy wypadek, choroba. Dzisiaj odniosę się do tego ostatniego. Pozostałe dwa omówię w kolejnych wpisach.

Polacy kupują polisy, gdy muszą. Jeśli posiadasz samochód to jesteś zobowiązany do zakupu polisy odpowiedzialności cywilnej (OC). Gdy kupiłeś mieszkanie na kredyt hipoteczny, bank zażąda od Ciebie ubezpieczenia nieruchomości, a czasem także polisy na życie. Niektóre szkoły wymagają ubezpieczenia NNW dla dziecka. Jeśli już decydujemy się na nieobowiązkową polisę to najczęściej jest ona dodatkiem do zakupu czegoś innego – polisa turystyczna w biurze podróży, czy ubezpieczenie sprzętu elektronicznego zakupionego w markecie. Bardziej świadomie (co nie znaczy, że w pełni świadomie) zdarza nam się sięgnąć po ubezpieczenie auto casco (AC) naszego samochodu. I nad tym na chwilę się pochylmy. Ile takie ubezpieczenie kosztuje? To zależy od wartości Twojego auta i zakresu polisy. Ceny wahają się od kilku do nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych rocznie w przypadku bardzo drogich samochodów. A teraz zastanów się czym jest samochód? Kawałek blachy, która z roku na rok traci na wartości. Przedmiot, na który mogłeś sobie pozwolić, bo jesteś zdrowy, pracujesz i zarabiasz pieniądze. A skoro jest to rzecz nabyta, którą aby kupić i utrzymać potrzebujesz środków finansowych, to co jest ważniejsze i ma większą wartość – Twój samochód, czy Twoje zdrowie, które dopóki jest to pozwala Ci na utrzymanie tego kawałka blachy? Jeśli odpowiesz, że zdrowie, to zastanów się jak je zabezpieczasz? Czy jesteś przygotowany na sytuację, w której samochód nie będzie Ci potrzebny, bo zabraknie zdrowia? Skoro auto zabezpieczyłeś na wypadek choćby najmniejszego zarysowania, to czy masz równoważne zabezpieczenie swojego największego skarbu? U większości klientów, z którymi rozmawiam pierwszy raz, najczęściej pada odpowiedź: „No nie zabezpieczam”. Jak to jest, że wydajemy niemałe pieniądze na ubezpieczenie samochodu, a nie ubezpieczamy swojego zdrowia, bez którego ani byśmy tego auta nie kupili, ani go nie utrzymali? Wrócę znowu do Jana Kochanowskiego: „Bo dobre mienie, perły kamienie (…) Dobre są, ale – Gdy zdrowie w cale”.

Człowiek zapytany o to, co najgorszego może go spotkać, najczęściej odpowiada, że śmierć. Jeśli jednak rozważymy aspekt finansowy to okazuje się, że dużo większym problemem jest choroba. Gdy zabraknie nam zdrowia, to w zależności od charakteru wykonywanej pracy, prędzej czy później przestaniemy osiągać dochody. Prawie każda choroba generuje też dodatkowe koszty, których wcześniej nie ponosiliśmy. Leki, zabiegi, prywatne wizyty u lekarza, rehabilitacja. Z grypą sobie poradzisz, ale czy gdybyś usłyszał od lekarza, że zdiagnozował u Ciebie nowotwór, to będziesz czekał trzy miesiące na badanie tomografem w ramach Narodowego Funduszu Zdrowia, czy wiedząc jak duże znaczenie ma czas, pójdziesz wykonać takie badanie już jutro w prywatnej przychodni? Wiesz ile takie badanie kosztuje? Czy po uzyskaniu wyników wystarczy Ci konsultacja z lekarzem w ramach NFZ, czy będziesz chciał się upewnić korzystając z prywatnej wizyty u dobrego specjalisty? Ile będziesz musiał za to zapłacić? Czy jesteś na to przygotowany finansowo? Czy wiesz, że po sześciu miesiącach na L-4 ZUS wyśle Cię na rentę i zamiast 80% dotychczasowego wynagrodzenia dostaniesz kilkaset złotych? A może zamiast szpitala leczącego w ramach umowy z NFZ wolałbyś mieć dostęp do renomowanych i wyspecjalizowanych placówek na całym świecie? A wiesz, że polisa, która Ci na to pozwoli kosztuje dużo mniej niż ubezpieczenie autocasco Twojego samochodu?! ?!

Nasz narodowy wieszcz się nie mylił. Nie ma nic większego i bardziej wartościowego od zdrowia. To ono jest największym skarbem i potencjałem każdego człowieka. Jeśli masz jakąś polisę (a pewnie jakąś masz!) to zastanów się dlaczego ubezpieczasz inne rzeczy, a nie zabezpieczasz tego, co w Twoim życiu najważniejsze. W jednym z kolejnych wpisów na tym blogu napiszę, jakie są możliwości zabezpieczenia się na wypadek choroby i na co powinieneś zwrócić uwagę. A jeśli jesteś niecierpliwy i chciałbyś się tego dowiedzieć szybciej, to zadzwoń do mnie. Umówimy się na wirtualną kawę i o tym porozmawiamy. Taka rozmowa nic Cię nie kosztuje i do niczego nie zobowiązuje, a może okazać się bezcenna.

Bezpieczeństwo finansowe

Zacznijmy od podstaw – czym tak naprawdę jest bezpieczeństwo finansowe? Definicja przedstawiona na Wikipiedii mówi:

„Najogólniej rzecz ujmując to zdolność do pozyskania środków pieniężnych w sytuacji, gdy zachodzi taka potrzeba. Jest to stan (niezagrożenia), który daje poczucie pewności funkcjonowania podmiotu oraz szansę na jego rozwój. Bezpieczeństwo finansowe rozumiane jest również jako stan pośredni w budowaniu niezależności finansowej.”

W odniesieniu do bezpieczeństwa finansowego konsumentów (finansów osobistych):

„Bezpieczeństwo zgromadzonego majątku i jego pomnażania (ma zatem istotny związek z budżetem domowym i powinno być rozpatrywane w długiej perspektywie). Odnosi się zatem do ogółu decyzji finansowych, które podejmujemy w związku z gospodarowaniem majątkiem, a w szczególności do systematycznego tworzenia kapitału (funduszu awaryjnego, rezerwowego), dzięki któremu można sfinansować nagłe, niespodziewane wydatki.

W teorii finansów osobistych, bezpieczeństwo finansowe rozumie się jako sytuację, w której dana osoba/rodzina dysponuje takimi zasobami finansowymi, które pozwalają przeżyć „w normalny” sposób 6-12 miesięcy bez bieżących dochodów.”

Tyle w teorii, a jak jest z praktyką? Czy jeśli będę miał na koncie 10.000 zł to mogę mówić o bezpieczeństwie finansowym? A może potrzebuję zgromadzić 50.000 zł?

Po pierwsze – aktualna sytuacja

Przedstawiona powyżej definicja mówi o możliwości przeżycia „w normalny” sposób. Co oznacza „w normalny” sposób? Dla każdego będzie to coś innego i jest uzależnione od tego jak żyjemy dzisiaj. Nasza aktualna sytuacja przyzwyczaja nas do ponoszenia pewnych wydatków. Inne potrzeby ma osoba zarabiająca 15.000 zł miesięcznie, a inne ktoś, kto otrzymuje 3.000 zł miesięcznie. Ten pierwszy jest przyzwyczajony do jazdy dobrym samochodem, kupowania markowych ubrań, czy spędzania wolnego czasu w kinie, teatrze, dobrej restauracji. Niecałe dwa lata temu, jeden ze znanych polityków, przyznał publicznie, że ministerialna pensja i trójka dzieci na utrzymaniu sprawiają, że trzeba się zastanawiać jak przeżyć do pierwszego, a wiceministrowie biedują. Z drugiej strony, przeciętne wynagrodzenie w Polsce w drugim kwartale 2019 roku wyniosło 4.839,24 zł brutto, czyli ok 3.500 zł na rękę. Czy to oznacza, że osobom zarabiającym średnią krajową nie wystarcza na podstawowe wydatki? Nie, takie osoby najczęściej przyzwyczajone są do innego, niższego standardu życia. Rzadziej pozwalają sobie na towarzyskie wyjścia z domu, wybierają nieco tańsze wakacje, a przy zakupie odzieży korzystają z aktualnych promocji. Jedni i drudzy chcieli by zarabiać więcej, jedni i drudzy potrafią wydać całe swoje miesięczne wynagrodzenie ale jednocześnie jedni i drudzy podobnie ocenią swój standard życia, pomimo tego, że bardzo się od siebie różnią. Dla tych pierwszych sprzedaż drogiego samochodu i konieczność zakupu tańszego będzie odczuwalnym obniżeniem standardu życia. W grupie tych drugich są osoby nie posiadające samochodu, przemieszczające się komunikacją publiczną i nie narzekające z tego powodu. Dlatego właśnie dla Ciebie, bezpieczeństwo finansowe będzie oznaczać zgromadzenie min. 6-cio krotności Twoich aktualnych dochodów, bo za taką kwotę jesteś w stanie przez pół roku żyć „normalnie”, czyli tak jak dzisiaj. Taka poduszka finansowa spowoduje, że podniesie się Twój psychiczny komfort życia. Np. nie będziesz już się stresował tym, co zrobisz gdy stracisz pracę, bo będziesz wiedział, że do czasu znalezienia nowej, będziesz miał za co żyć, bez konieczności rezygnacji z tego, do czego jesteś przyzwyczajony.

Po drugie – nieprzewidziane sytuacje

Życie może się toczyć wg jednego z dwóch scenariuszy. Pierwszy to tzw. scenariusz ciągły. Wstajesz rano, idziesz do pracy, po pracy spędzasz popołudnie po swojemu. Na koniec miesiąca dostajesz przelew od swojego pracodawcy. Jesteś szczęśliwy, bo z poprzedniej pensji nie wiele już zostało. I tak Twoje życie toczy się z dnia na dzień, z miesiąca na miesiąc, z roku na rok. Trochę jak w filmie „Dzień świstaka”.

Druga możliwość do scenariusz nagły. Twoje życie toczy się w sposób ciągły, aż nagle, któregoś dnia, zdarza się coś, czego się nie spodziewałeś i na co nie byłeś przygotowany. Tracisz pracę, dostajesz diagnozę od lekarza, Twój współmałżonek traci życie, ulegasz wypadkowi. Możliwości jest wiele, niestety większość pesymistycznych. Zostajesz postawiony w wyjątkowo trudnej sytuacji. Nie dość, że targają Tobą bardzo silne emocje, to jeszcze dochodzi sprawa pieniędzy. W przypadku choroby – koszty leczenia, w przypadku śmierci osoby bliskiej – utrata części dochodu Twojego gospodarstwa domowego. Najgorszy możliwy scenariusz to choroba, która pozbawia Cię dochodów (po 6 miesiącach leczenia dostaniesz tylko rentę z ZUS-u) i dodatkowo generuje koszty (wizyty lekarskie, badania diagnostyczne, leki, rehabilitacja, itd.). Jeśli zdążyłeś już zbudować swoją poduszkę finansową, problemy zaczną się za kilka miesięcy, jeśli nie masz żadnych oszczędności, kłopot zaczyna się już teraz. Zastanów się teraz przez chwilę, czy w gronie Twoich bliskich, znajomych, przyjaciół albo osób, które po prostu znasz, miała miejsce w przeszłości taka sytuacja?

Ratunkiem może być dla Ciebie majątek, który jesteś w stanie szybko spieniężyć lub pokaźne oszczędności. Jeśli ich nie posiadasz to jedyne czym możesz się zabezpieczyć, jest dobra polisa ubezpieczeniowa. Wypłata świadczenia, a w przypadku choroby, organizacja leczenia w najlepszych placówkach, będą w takich sytuacjach bezcenne. Koszt polisy życiowej najczęściej wynosić będzie od kilkudziesięciu do kilkuset złotych miesięcznie (w zależności od zakresu, sum ubezpieczenia, wieku, płci, wykonywanego zawodu, aktualnego stanu zdrowia i przebytych chorób). Koszt leczenia poważnej choroby to często kilkadziesiąt, a nawet kilkaset tysięcy złotych. Utrata dochodów w przypadku śmierci współmałżonka to w okresie długoterminowym również kilkaset tysięcy złotych.

I teraz zrób sobie kolejną przerwę na przemyślenia i obliczenia. Spróbuj sobie policzyć przez jak długi czas musiałbyś odkładać wartość miesięcznej składki polisy ubezpieczeniowej aby uzbierać kwotę, którą wypłaci Ci ubezpieczyciel w przypadku choroby lub śmierci. Czy w ogóle wystarczy Ci na to życia?

Po trzecie – jesień życia

Jeśli jesteś młodym człowiekiem, to Twoje myśli zajmuje wiele różnych spraw. Nie ma tam miejsca na rozważania na temat emerytury. Jest to tak odległa sprawa, że jeszcze przyjdzie na nią czas. Tak, masz rację, w pewnym momencie, gdy będziesz blisko osiągnięcia wieku emerytalnego, zaczniesz o tym myśleć, tylko czy wtedy nie będzie już za późno na takie rozważania? Niestety, będzie.

Na początek odpowiedz sobie szczerze na następujące pytania – jak będzie wyglądał Twój pierwszy dzień na emeryturze? Ile będzie musiała wynosić Twoja emerytura abyś mógł żyć tak, jak byś tego chciał? Ile będziesz potrzebował pieniędzy aby wystarczyło na podstawowe wydatki (koszty mieszkania, wyżywienia, ubrań, leków)? A ile na realizację potrzeb dodatkowych (samochód, wakacje, podróże, realizację Twoich pasji)?

Teraz mam dla Ciebie kolejne zadanie matematyczne. Ale jeśli ukończyłeś już 35 lat to najpierw musisz coś poszukać. Jakiś czas temu listonosz dostarczył Ci list z Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Będziesz go teraz potrzebował. Natomiast jeśli nie ukończyłeś jeszcze 35 lat to weź do ręki kalkulator i policz ile wynosi 35%* Twojego aktualnego wynagrodzenia. Wzór jest bardzo prosty:

Twoje wynagrodzenie x 0,35

* dla kobiet właściwszym będzie przyjęcie wartości 30% aktualnego wynagrodzenia, czyli Twoje wynagrodzenie x 0,30 (wyjaśnię to w jednym z kolejnych wpisów)

Wynik tego działania to szacunkowa wysokość Twojej emerytury. Trochę dokładniej będziesz miał to określone w liście z ZUS-u, jeśli taki dostałeś ale pamiętaj, że nawet wyliczenia ZUS-u to też tylko szacunki.

Wróćmy teraz do pytania – ile miesięcznie będziesz potrzebował pieniędzy na emeryturze? Od tej kwoty odejmij szacunkową wartość emerytury z ZUS. Otrzymaną kwotę pomnóż przez 12 miesięcy, a następnie przez 15 lat (minimalny okres na jaki powinniśmy mieć zabezpieczone pieniądze na emeryturę), czyli:

(ile potrzebuję – szacunkowa wysokość emerytury) x 12 miesięcy x 15 lat

Wynik tego działania to Twoja luka emerytalna. Prawdopodobnie nie jest to kwota mała. Czy zatem, jeśli zaczniesz zastanawiać się nad swoją emeryturą na 5-10 lat przed osiągnięciem wieku emerytalnego, to będziesz w stanie w tak krótkim czasie zebrać taką kwotę? Raczej nie, a to oznacza, że na starość będzie się zmagał z dużymi problemami finansowymi.

W tym miejscu wspomnę o jeszcze jednej sprawie – procent składany. Obliczenia pokazujące jak on działa zakrawają o magię ale nie ma w tym żadnych czarów, tylko matematyka. Jeśli dzisiaj odłożysz jakąś kwotę na oprocentowanym produkcie, to po kapitalizacji odsetek na koncie będziesz miał więcej o wartość tych odsetek. Po kolejnym okresie kapitalizacji, odsetki zostaną policzone już nie tylko od kwoty od której zacząłeś ale też od uzyskanych już wcześniej odsetek. I tak dalej przy kolejnych okresach kapitalizacji. Powstaje efekt kuli śniegowej. Jak to wygląda w praktyce? Załóżmy, że co miesiąc odkładasz po 250 zł na swoją emeryturę. Jeśli te pieniądze będziesz trzymał w skarpecie, w 30 lat uzbierasz 90.000 zł ale jeśli zamiast do skarpety będziesz odkładał w prywatnym programie oszczędnościowym oprocentowanym na 4%, to po tym samym okresie będziesz miał 173.512,35 zł. Prawie dwa razy więcej! Która z tych kwot jest bliższa tej, jaką uzyskałeś w wyniku wyliczenia swojej luki emerytalnej? A co się stanie jeśli będziesz oszczędzał 40 lat? W skarpecie zgromadzisz 120.000 zł, na produkcie oszczędnościowym… 295.490,33 zł. To już prawie dwa i pół razy więcej!

Oczywiście nie oznacza to, że jeśli do emerytury zostało Ci mniej niż 40 lat to jesteś skazany na biedę w ostatnich latach życia. Pokazuję te wyliczenia aby wyjaśnić jak ważne jest rozpoczęcie odkładania pieniędzy na jesień życia jak najszybciej i jaką różnicę robi rozpoczęcie oszczędzania o 10 lat wcześniej. Jeśli faktycznie do emerytury zostało Ci mniej niż 40 lat, nie zwlekaj! Czasu, który upłyną już nie odzyskasz, nie masz na to wpływu ale możesz wykorzystać ten czas, który jest przed Tobą. Nie marnuj kolejnych miesięcy i lat, bo kiedyś będziesz tego żałował. Zacznij dbać o swoje bezpieczeństwo finansowe na emeryturze już dzisiaj!

Podsumowanie

Nasze bezpieczeństwo finansowe tworzą trzy podstawowe filary:

– poduszka finansowa – zabezpieczenie krótkoterminowe, niezbędne np. w przypadku utraty pracy

– zabezpieczenie na wypadek choroby lub śmierci – majątek, który można łatwo spieniężyć lub polisa ubezpieczeniowa pozwalająca uniknąć utraty płynności finansowej w przypadku śmierci osoby bliskiej, a w przypadku poważnej choroby, zapewni nam szybki dostęp do najlepszych lekarzy i najnowocześniejszych osiągnięć medycyny

– zabezpieczenie emerytury – np. program oszczędnościowy dzięki któremu zamiast życia na granicy ubóstwa, będziesz mógł korzystać z życia podróżując, czy realizując swoje pasje.  

Jak widzisz, bezpieczeństwo finansowe to dość szeroki temat, składający się z kilku elementów. Tak naprawdę, to o czym napisałem wyżej to nie jest wszystko, a tylko najważniejsze aspekty. Aby mówić o bezpieczeństwie finansowym, potrzebujesz kompleksowego rozwiązania, dopasowanego do Twoich potrzeb i możliwości. Tylko takie rozwiązanie pozwoli odpowiednio zabezpieczyć finanse Twoje i Twojej rodziny, a tym samym uzyskać spokój psychiczny. Życie niesie ze sobą różne niespodzianki i nigdy nie wiesz co wydarzy się za godzinę. Dlatego nie zwlekaj i pomyśl o swoim bezpieczeństwie finansowym już teraz. Nie daj się zaskoczyć!

Czas się przedstawić

Witam Cię na moim blogu!

Jest to mój pierwszy wpis więc poświęcę go na przedstawienie mojej osoby oraz zapowiedź tego, o czym będę tu pisał. Zapraszam!

Nazywam się Marcin Trzewik. Na co dzień mieszkam we Wrocławiu i tu prowadzę swój biznes. Uwielbiam to miasto ze względu na jego piękno, architekturę, historię i przede wszystkim ludzi. Od osób przyjezdnych często słyszę, że to właśnie tu można w sposób szczególny poczuć wzajemną życzliwość i uprzejmość.

Jestem fanem sportu dlatego cieszę się, że we Wrocławiu prawie każdy kibic znajdzie coś dla siebie. Piłka nożna, koszykówka, siatkówka, czy żużel to tylko niektóre dyscypliny, w których Wrocław jest dumnie reprezentowany. Świetną inicjatywą była także organizacja światowych igrzysk sportów nieolimpijskich Word Games 2017, w których mogliśmy podziwiać najlepszych sportowców, uprawiających mniej medialne, za to wcale nie mniej atrakcyjne do oglądania dyscypliny sportu. Jedyne czego mi osobiście brakuje to mitingu lekkoatletycznego z prawdziwego zdarzenia. Królową sportu cenię sobie w sposób szczególny, ze względu na fakt, że sam w przeszłości trenowałem skok wzwyż.

Inną moja pasją są góry, w których jestem szczerze zakochany. Jest to dość młoda miłość, za to pełna zaangażowania. I tu pojawia się kolejna zaleta Wrocławia. Niemal w zasięgu ręki mamy Góry Sowie, Wałbrzyskie i Kamienne. Nieco dalej Karkonosze, Góry Stołowe, czy Izery, a coraz lepsze połączenie komunikacyjne sprawia, że mocno zbliżyły się do nas także Tatry. Nie zapominam też o tej nam najbliższej – Ślęży, na której często można mnie spotkać.

Sport i góry to moje największe pasje ale nie zatrzymuję się tylko na nich. Interesuję się wieloma dziedzinami życia, a charakter odkrywcy sprawia, że z ciekawością poznaję kolejne.

Przez kilkanaście lat pracowałem w branżach IT i audio-wideo. Realizowane projekty dawały mi poczucie ogromnej satysfakcji. Jednak w pewnym momencie mojego życia pojawiała się propozycja pracy w branży finansowo-ubezpieczeniowej. Początkowo sceptycznie do tego podchodziłem. Nie ukrywajmy, agenci ubezpieczeniowi są najczęściej źle kojarzeni, podobnie jak oferowane przez nich produkty. Większość z nas ma obawy, że takie rozwiązania nie do końca nas zabezpieczają, bo w razie potrzeby, ubezpieczyciel znajdzie zapisany drobnym druczkiem paragraf, dzięki któremu nie będzie musiał wypłacać nam świadczenia. Często nie jesteśmy informowani o wszystkich ważnych zapisach Ogólnych Warunków Ubezpieczenia. Sami też ich nie czytamy. Z drugiej strony miałem świadomość jak ważnym zabezpieczeniem naszego życia jest dobra polisa. Każdy z nas, gdy tylko chwilę się zastanowi, znajdzie w gronie swojej rodziny, przyjaciół i znajomych sytuację, w której wydarzyło się jakieś nieszczęście. Takie zdarzenia powodują najczęściej problem na dwóch płaszczyznach – emocjonalnej i finansowej. I o ile przed takimi emocjami trudno się zabezpieczyć, to już w przypadku finansów jest to jak najbardziej możliwe!

Na początku mojej pracy w branży finansowo-ubezpieczeniowej przyjąłem jedno, podstawowe założenie, którego trzymam się do dzisiaj – chcę uczciwie, rzetelnie i profesjonalnie pomagać ludziom w zabezpieczaniu siebie i swoich rodzin. Rynek finansowy jest ogromny, a ilość rozwiązań nie do policzenia. Skoro większość z nas nie czyta warunków OWU nawet w tych ubezpieczeniach, które musimy kupić, to skąd mamy mieć wiedzę pozwalającą dobrać najlepsze i najbardziej dopasowane rozwiązania? Jedynym rozwiązaniem jest posiadanie w telefonie kontaktu do osoby, która się tym zajmuje i do której mamy zaufanie. I kimś takim postanowiłem być dla osób, z którymi współpracuję.

Moje doświadczenia zawodowe pokazują, że największym kłopotem jest brak świadomości. Odkładamy takie sprawy na później albo w ogóle nie chcemy o tym myśleć, żeby „czegoś nie wykrakać”. I to jest błąd! Do tematu wracamy, gdy już coś się stanie, a wtedy najczęściej jest za późno. Dlatego właśnie powstaje ten blog. W kolejnych wpisach będę się starał przybliżyć temat różnych rodzajów ubezpieczeń i rozwiązań finansowych, bo jestem przekonany, że każdy z nas powinien posiadać chociaż podstawową wiedzę w tym zakresie. Zapraszam do lektury!